Nasze psy


AZJA

Azja trafiła do naszego domu ze schroniska dla zwierząt w Swarzędzu. Byliśmy tam pewnej soboty zawieźć trochę karmy dla kotów do schroniska i przy okazji wytarmosić te koty, które akurat czekają na swój nowy dom.

Po długich chwilach spędzonych w pokoju - kociarni, wychodząc już prawie przez bramę schroniska zapytaliśmy opiekunkę kotów, czy nie mają może jakiegoś dużego psa, bernardyna, podhalana, azjatę? Pani odpowiedziała, że jest taka duża suka...... azjatka, tzn. owczarek środkowoazjatycki. Wtedy wiedzieliśmy już, co to za rasa i nawet szukaliśmy szczeniaka biało - czarnego CAO. Dzięki przypadkowemu spotkaniu w gabinecie weterynaryjnym zakochaliśmy się w tej rasie, wiedzieliśmy, że kiedyś, w przyszłości, będziemy mieli takiego psa _ ale żeby już teraz?

Straż Miejska przywiozła ją do schroniska z lasu, gdzie pobita była przywiązana do drzewa!!!

Nie bała się nas. Podeszła, powąchała i chyba od razu pokochała. Podjęliśmy decyzję. Azja - od razu tak ją nazwaliśmy - jedzie z nami do domu. Niestety biurokracja i ostrożność opiekunów ze schroniska (sprawdzili nas w Związku Felinologicznym:)) umożliwiła nam jej odebranie dopiero w środę, po zabiegu sterylizacji.

Baliśmy się spotkania z naszymi kotami, jednak Azja od razu zrozumiała, że trafiła do domu, w którym zwierzęta się kocha i rozumie.

Azja jest z nami już 6 lat. Widzieliśmy, jak się rozwijała, obserwowaliśmy jej walkę wewnętrzą z własnymi słabościami i lękami (bała się miotły, łopaty, bała się schodów, samochodu zaparkowanego w lesie...). Widzieliśmy jej wielką przemianę w naszego stróża _ w pierwszych miesiącach jej pobytu w naszym domu Azja nie miała nic przeciwko obcym w domu, bez problemów dzieci, sąsiedzi i rodzina przychodzili do nas i Azja akceptowała ich obecność. W którymś momencie Azja zawęziła swoją rodzinę i ludzi, których uważa za domowników do ścisłego grona naszej własnej rodziny i nie wpuści nikogo oprócz nas do naszego domu. Ucieszyliśmy się, że Azja odnalazła siebie, swój instynkt, swoje powołanie. Ze złych czasów pozostała jej jedynie jedna przywara _ Azja nie lubi, bardzo nie lubi, kiedy ktoś zbliża się do jej miski _ żaden pies czy kot nie może znaleźć się w jej zasięgu podczas posiłku. Niestety, widocznie ciągły głód, jaki musiała odczuwać w złych czasach (po przyjeździe do nas przytyła dobre 15 kilogramów) leży zbyt głęboko w jej głowie.

 

 

Zobacz galerię